Żarcie, syf i zmęczony syn, czyli kulinarna podróż do George Town

To miejsce ma swój klimat. Jest idealne na chill out – w dzień drzemka, bo za gorąco, w nocy bary, knajpy i oczywiście jedzenie na ulicy. Nawet piwo da się tutaj znaleźć w przyzwoitych cenach. My jednak byliśmy zmuszeni spędzić czas w trochę bardziej typowy sposób, chociaż największy żar również przespaliśmy w hotelu. Są trzy…

Malezyjska wyspa Tioman, czyli podobno żyjemy tu jak w raju

Doszły mnie słuchy, że na podstawie obserwacji mojego Instagrama można odnieść wrażenie, iż żyjemy sobie tutaj jak w raju. Otóż, żeby spędzić weekend w rajskim miejscu musieliśmy odbyć podróż nocnym autobusem i o 6:30 złapać prom płynący na wyspę. To nie dużo, można się poświęcić. Autobus, o dziwo, bardzo wygodny – duże, rozkładane fotele, nie,…

Malakka

Jakbyście się czuli, gdyby w środku lata, a tak naprawdę na początku lutego, ludzie w sklepach i na ulicy życzyli wam szczęśliwego nowego roku? Ja się czułam dziwnie. Ale fakty, to fakty – rozpoczął się Rok Świni. My, korzystając z dnia wolnego przy okazji chińskiego święta, wybraliśmy się do Malakki. Zainteresowanych historią odsyłam do poprzedniego postu….