No sugar, please

dnia

O co chodzi? Właściwie o wszystko. O wszystko, co zamawia się do picia w każdej knajpie, restauracji i foodcourcie, wyłączając tylko chińską herbatę w chińskich restauracjach i zieloną w japońskich. Wszystko inne jest nieziemsko słodkie. Każdy napój jest ulepkiem – kawa, herbata, koktajle, świeżo wyciskane soki. Do wszystkiego z założenia dodawany jest cukier w dużej ilości.

Na początku ciężko się przestawić. Zamawiasz kawę, prosisz o czarną i liczysz na zwykłą, czarną, mocną kawę. A tu niespodzianka, kawa jest czarna, ale posłodzona. I kelner jest równie zdziwiony Twoim niezadowoleniem, co Ty swoją kawą. Albo myślisz sobie: „od dziś będę się zdrowo odżywiać” i zamawiasz świeżo wyciskany sok z marchewki. Nie, nie mają tutaj nieziemsko słodkich marchewek, po prostu sok jest posłodzony. Ktoś może powiedzieć, że marchewka jest niesłodka i trzeba ją trochę doprawić. Nie zgadzam się, ale niech będzie. Tylko jak wyjaśnić, że dosładzają również smoothie ze zblendowanego arbuza i lodu lub mango i lodu? Przecież te owoce same w sobie są bardzo słodkie!

Na szczęście po jakimś czasie w nawyk wchodzi dodawanie przy każdym zamówieniu dwóch magicznych słów: NO SUGAR. Tylko, że… to też nie zawsze pomaga. Wyjaśnię to na przykładzie owsianki – podczas jednego z naszych wyjazdów stołowaliśmy się w fajnej knajpce przy plaży. Pierwszego dnia zdecydowałam się zamówić Kubie owsiankę z owocami (swoją drogą, jedliście kiedyś owsiankę z arbuzem i ananasem?). Owsianka okazała się strasznie słodka, więc drugiego dnia dodałam magiczne „no sugar, please”. Kelnerka spojrzała na mnie zdziwiona: „of course”, po czym przyniosła owsiankę równie słodką jak poprzedniego dnia. Okazało się, że owsianka wcale nie była słodzona, co wyjaśniło zdziwienie kelnerki, jednak była przygotowywana na kondensowanym mleku z puszki! To kolejny smakołyk używany powszechnie jako dodatek w tutejszej kuchni. Często taka sama sytuacja zdarza się przy zamawianiu kawy, ale tutejszej kawie poświęcę kiedyś oddzielny post…

Tymczasem w Malezji odsetek ludzi cierpiących na cukrzycę jest najwyższy w Azji i jeden z najwyższych na świecie. Ja wiem, że picie herbaty z mlekiem kondensowanym nie jest wyłączną przyczyną takiego stanu rzeczy, jednak na pewno sytuacji nie poprawia. Najgorsze jest jednak to, że nie widać, by kogoś to martwiło. Ludzie kupują zimne, słodkie napoje ciągle (ciężko tego nie robić, skoro jest gorąco a one dostępne są na każdym kroku, ale o tym też innym razem). Nie trafiłam na żadną kampanię uświadamiającą skutki nadużywania cukru, a większość kelenerów jest zdziwiona, gdy prosimy, aby nasze napoje nie były dosładzane. Może oprócz jednej pani, która nasze zamówienie skomentowała: „jasne, zawsze wszyscy turyści chcą bez cukru”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s