Samotny lot z niemowlakiem – czy to się może udać?

dnia

Zrobiłam to, wybrałam się sama do Polski z maluchem! Samolotem z niemowlakiem w pojedynkę! I jestem z siebie dumna, bo to wcale nie było łatwe. Popełniłam jednak kilka strategicznych błędów przy planowaniu tej podróży, o czym poniżej (ku przestrodze).

  1. Wybrałam lot polskimi liniami. Dlaczego?

Chciałam mieć jeden długi lot, a nie dwa siedmiogodzinne. Wydawało mi się, że tak będzie łatwiej. Tylko że z KL nie ma lotu do Warszawy, musiałam więc najpierw dolecieć do Singapuru, a że były to dwa oddzielne loty, różnymi liniami, w Singapurze musiałam odebrać swój bagaż i nadać go ponownie. Zdecydowanie odradzam takie rozwiązanie! Przemieszczałam się pomiędzy terminalami z Kubą w nosidle, plecakiem w wózku, wielką walizką i podręczną walizką wiezioną na takim lotniskowym wózku (czyli jedną ręką pchałam jeden wózek, drugą drugi, nie, nie udawało mi się prowadzić ich po równoległych torach). Lotniskowego wózka nie można zabierać do autobusu, który przewozi pasażerów między terminalami, więc musiałam wszystko zdejmować a potem wkładać jeszcze raz. W AirAsia popsuli mi rączkę od dużej walizki, więc się nie wyciągała, co utrudniło całe przedsięwzięcie po stokroć. Szczęście w nieszczęściu kiedy poszłam to zgłosić do biura rzeczy znalezionych, znalazłam wśród nich miłego pana, który pomógł mi z bagażami. A jak usłyszał, że nikt na mnie nie czeka tylko lecę dalej i muszę zmienić terminal, to złapał się za głowę, po czym spróbował załatwić mi lotniskową asystę, która jednak mi nie przysługiwała, bo nic mi nie było, więc ostatecznie po prostu odtransportował mnie do miejsca, w którym mogłam nadać bagaż do Polski. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak poradziłabym sobie bez jego pomocy, bo mimo, że mogę dużo sama zrobić, to tym razem przesadziłam.

  1. Wybrałam lot polskimi liniami.

Dlaczego tak zrobiłam, to już wiadomo. Ale to był błąd również z powodu jakości świadczonych przez te linie usług. Opowiem o tym na zasadzie porównania, bo gdybym nie miała z czym porównywać, to pewnie nawet bym tego nie zauważyła.

Kiedy lecieliśmy z Piotrkiem do KL, wybraliśmy linię Qatar Airways, lot z przesiadką w Doha. Mimo, że byliśmy we dwójkę obsługa samolotu podczas obydwu rejsów podchodziła do mnie wiele razy pytając, czy niczego mi nie trzeba, czy nie potrzebuję się napić lub coś zjeść. Kiedy Piotrek spał a Kuba się obudził, zjawiła się stewardessa z pytaniem, czy wziąć na chwilę malucha, żebym mogła pójść do toalety, przekąsić coś lub po prostu się przejść i rozprostować nogi. Chciałam!

Byłam bardzo mile zaskoczona opieką, jaką zostaliśmy otoczeni. Nie przyjęłam tego za standard, ale uważam, że nikomu by to nie zaszkodziło, gdyb takie traktowanie stało się standardem. Na szczęście nie zapomniałam podziękować obsłudze i przyznać, że zmienili nasz pierwszy lot z małym dzieckiem w miłe doświadczenie.

A tym razem wybrałam LOT. Dostałam butelkę wody i dostałam słoiczki dla Kuby. Jednak z wielką łaską dostałam kawę chwilę później niż normalnie, tłumacząc pani, że jak mi ją poda w tej chwili, Kuba ją rozleje, muszę najpierw go posadzić i czymś zająć. Nikt do mnie nie podszedł i nie zapytał, czy wszystko w porządku i czy nie potrzebuję pomocy. Słyszałam westchnienia jednej ze stewardess, gdy czekając, aż wróci druga i potrzyma Kubę, abym mogła pójść do toalety, utrudniłam jej przejście do tej ich kanciapy. Jej bym nawet nie poprosiła o potrzymanie malucha, chodziła taka zła i niemiła, bałabym się. Druga brała go na ręce, gdy poprosiłam, ale jak tylko wychodziłam z toalety, czekała, by oddać, nie było mowy o tym, żeby się przejść czy chociażby przeciągnąć. Może tak trafiłam, ale muszę przyznać, że trafiłam bardzo słabo. Jeśli będę miała wybór, więcej nie wybiorę polskich linii.

 

Poza tym przed lotem umówiłam się z Kubą, żebyśmy sobie nawzajem tej podróży nie utrudniali i obydwoje wywiązaliśmy się z umowy, w związku z czym podróż pozostanie miłym wspomnieniem (moim, bo maluch ma jeszcze niewykształcone ośrodki odpowiedzialne za pamięć;).

 

Chciałabym na koniec optymistycznie powiedzieć: dziewczyny, nie bójcie się, latajcie z dziećmi!, ale nie powiem. Wszystko zależy od Was i od dzieci, wyobrażam sobie, że taka podróż może być bardzo trudna. Ale jeśli się zdecydujecie, możecie powstrzymać się od popełnienia moich błędów, tyle mogę dla Was zrobić.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s