5 rzeczy, dzięki którym w Kuala Lumpur żyje mi się łatwiej niż w Warszawie

dnia

Kilka razy słyszałam: „ale ci fajnie, też bym chciał/a pomieszkać w Malezji“. Zawsze wtedy odpowiadałam, że jest mi fajnie, ale… Dzisiaj nie ma ale. Dzisiaj powiem Wam, co w Kuala Lumpur (a dokładniej w Sunway City, gdzie mieszkamy) sprawia, że moje życie jest dużo prostsze niż w Warszawie (a dokładniej na Wawrze, bo dzielnica dzielnicy nie równa). Będą to bardzo przyziemne rzeczy.

  1. Jest gorąco. Nie lubię upałów, nienawidzę się pocić, a jednak ciągłe lato panujące tutaj ma mnóstwo plusów:
  • codziennie świeci słońce, więc nawet w gorszy dzień jest coś, co poprawia humor, a przynajmniej nie dołuje jeszcze mocniej tak, jak np. błoto, deszcz i plucha w zimowe miesiące w Warszawie
  • nie trzeba zastanawiać się, jak się ubrać i czy wziąć sweterek – pogoda jest codziennie taka sama, nic nie może nas zaskoczyć
  • jeśli Kuba zaśnie w mieszkaniu w wózku, mogę w dowolnej chwili wyjść z nim na dwór, nie muszę go budzić i ubierać
  • jeśli Kuba pije na spacerze i przy tym cały się zalewa (taką ma zabawę, żeby wciągać wodę słomką i wypluwać na siebie), o nic się nie martwię, wszystko zaraz wyschnie a młody na pewno się nie przeziębi
  • można robić ładne zdjęcia gorszym aparatem, bo zawsze jest dobre światło
  • jest trochę tak, jakby czas się zatrzymał i trwały wieczne wakacje (np. nie rozumiem jak to możliwe, że niedługo będą moje urodziny, bo wydaje mi się, że to nie jest na nie pora)
  1. Jest blisko do centrum handlowego i jeszcze bliżej do bardzo dobrze zaopatrzonego marketu spożywczo-przemysłowego
  • codziennie mogę kupować świeże owoce i warzywa, mięso, ryby czy owoce morza; spacer w jedną stronę zajmuje mi niecałe 10 minut, w sklepie nigdy nie ma dużo ludzi, więc zakupy robi się bardzo przyjemnie (nawet o takiej porze, kiedy wszyscy kończą pracę; u nas – jeśli tylko mam wybór – pewne godziny w Biedrze wolę omijać)
  1. Piotrka praca znajduje się 15 minut spacerem od domu
  • czasami, gdy wieczorem jest przyjemne powietrze, Kuba nie śpi a Piotrek nie wychodzi szalenie późno, biorę młodego do wózka i odbieramy Piotrka z pracy; dzięki temu w tygodniu jesteśmy w stanie spędzić razem chociaż chwilę
  1. Mieszkamy w bloku i mamy windę
  • dlaczego jest to takie ułatwienie? żeby wyjść w Warszawie z domu musiałam pokonać kilka schodów, co oznaczało, że musiałam wziąć Kubę na ręcę i jednocześnie sprowadzać wózek ze schodów uważając, żeby na nas nie spadł i żeby wszystko z niego nie wypadło lub zdjąć gondolę ze stelaża, zostawić Kubę w gondoli, znieść stelaż, znieść gondolę z Kubą (super rozwiązanie biorąc pod uwagę stan moich pleców) i zamontować jedno na drugim; tutaj wsadzam małego do wózka i wychodzę z mieszkania, takie to proste!
  1. Mieszkamy w małym mieszkaniu
  • dobra, ono nie jest małe; mamy dwie niepotrzebne sypialnie i jedną zbędną łazienkę, mimo wszystko jest dużo mniejsze niż nasz dom i o niebo łatwiejsze do ogarnięcia! nienawidzę sprzątać, ale dbanie o to mieszkanie nawet dla mnie nie jest problemem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s