Rozszerzanie diety niemowlaka w Malezji

dnia

Drogie Mamy wybierające się do Azji. Być może któraś z Was planuje swoją podróż z pociechą, będącą na etapie wczesnego rozszerzania diety i zastanawia się, co takiego da swojemu dziecku do jedzenia tu, na miejscu. Ja byłam właśnie w takiej sytuacji i, o dziwo, Internet nie przyszedł mi z pomocą i nie znalazłam informacji, które pomogłyby wyobrazić sobie jak to będzie. Na pewno nie jestem jedyna, dlatego postanowiłam o tym napisać.

W momencie naszego wyjazdu z Polski Kuba kończył sześć miesięcy, był to więc czas, kiedy powinnam zacząć wprowadzać do jego diety coś oprócz mojego mleka. Według aktualnych zaleceń kolejność wprowadzania pokarmów jest mniej więcej dowolna, nie trzeba czekać na żaden specjalny moment z mięsem, jajkiem czy orzechami. Duże możliwości jeśli chodzi o wybór oznaczają u mnie długi proces decyzyjny, jednak ostatecznie wyszło to tak:

  1. Warzywa i owoce

  • od początku dawałam Kubie dynię i marchewkę; z obydwoma warzywami nie ma w sklepie problemu, dynię można wybrać z Malezji lub Japonii, marchewki niestety malezyjskiej nie ma, więc Kuba wcina sprowadzaną z Australii
  • słynne w Polsce jabłuszko Kuba spróbował dopiero w ósmym miesiącu jak kupiłam dla siebie, ponieważ wszystkie jabłka są sprowadzane (Chiny/Nowa Zelandia/USA), drogie i przede wszystkim wyglądają identycznie, są wypolerowane i błyszczące, a więc trochę im nie ufam; gdybyśmy byli w Polsce, to jabłka z naszego ogrodu pewnie wcinałby dużo wcześniej i częściej
  • bardzo szybko wprowadziłam mu do diety słodkie ziemniaki (jest tu kilka odmian), przepyszną fasolkę szparagową (jest długa na pół metra i nie ma łyka) oraz brokuły – z dostępnością tych warzyw także nie ma żadnego problemu
  • w małej ilości również prawie od początku próbował bananów, mango i papai, do wyboru różne odmiany, większość lokalnych (w zaleceniach odnośnie żywienia niemowląt na malezyjskiej rządowej stronie znalazłam przepisy na owsianki z mango i papają dla niemowlaków, z czego wywnioskowałam, że owoce te są dla nich bezpieczne); próbował także arbuza i melona, obydwa łatwo dostępne w kilku odmianach, jednak w cenach wyższych niż w Polsce w sezonie

  1. Kasze/ryże/makarony/płatki

  • kaszę mannę dałam Kubie na początku rozszerzania diety, nie jest uczulony na gluten, więc co jakiś czas ją dostaje, ALE opakowanie kaszy przywiozłam ze sobą z Polski, tutaj takie coś nie istnieje
  • z innymi kaszami też jest problem, dostępne są tylko w większych sklepach, na półkach z produktami eco/bio/organic, za nieporównywalnie wyższe ceny niż w Polsce; jednak ważne, że są; jak do tej pory Kuba jadł tylko kaszę jaglaną (czarną)
  • ryżem nie ma żadnego problemu, można znaleźć mnóstwo jego odmian, także większość „owsianek“ dla dzieci (gotowych lub suchych do ugotowania) składa się głównie z ryżu, czasem z domieszką kaszy jaglanej, co od razu horendalnie podnosi ich cenę
  • makaronów również jest mnóstwo do wyboru: od ryżowych chińskich przez przeróżne japońskie i koreańskie aż do klasycznych włoskich; do kupienia są również makarony dla dzieci o smakach różnych warzyw (w składzie mają najczęściej mały procent sproszkowanego warzywa organicznego pochodzenia); czy warto – nie wiem, nie próbowałam, na razie Kuba jadł tylko świderki
  • płatki owsiane są dostępne w formie instant albo quick cook (obydwie wersje są dokładnie takie same); dużo droższe niż w Polsce; Kuba często je z nami owsiankę na śniadanie, wytrawną lub z owocami

  1. Mięso, ryby i owoce morza

  • muszę przyznać, że z tym mam największy problem; nie ufam kurczakom, nienawidzę przyrządzać drobiu, a tutaj dodatkowo nie mam pojęcia, jakiej jakości jest mięso, które mogę kupić; mimo wszystko Kuba jadł kurczaka gotowanego z zupy (zajadał się) i przyrządzanego na parze (nie smakował mu za bardzo, ale wcale się nie dziwię)
  • jeszcze nie próbowałam dawać mu wołowiny, ale jest jej duży wybór, głównie sprowadzanej Australii
  • bez problemu można dostać także wieprzowinę, przynajmniej u mnie – po prostu obok głównego sklepu, który jest halal, jest drugi mniejszy tej samej marki zaopatrzony w alkohol, wyroby ze świni i być może jeszcze jakieś inne rzeczy, których nie dotykają muzułmanie; młody na razie jest jednak na diecie halal
  • ryb i owoców morza mam sporo w swoim sklepie, nie dawałam ich jeszcze Kubie, ale myślę, że najwyższy czas zacząć!

  1. Oleje

  • wyczytałam, że najlepiej do diety niemowlaka wprowadzić olej lniany, rzepakowy lub słonecznikowy, oczywiście tłoczony na zimno; niestety nie miałam większego wyboru – znalazłam w końcu olej lniany odpowiadający moim wymaganiom i tym karmię małego; pod dostatkiem w sklepach jest dużych baniaków olejów „do celów kuchennych“ no i oleju kokosowego, ze wszystkimi innymi jest raczej problem; acha, jest jeszcze duży wybór oliwy z oliwek, jeśli ktoś chciałby ją serwować swojemu maluchowi

  1. Napoje

  • tutaj krótko i na temat – Kuba pije tylko wodę (i czasem wodę kokosową ze świeżego kokosa; daliśmy mu spróbować w Tajlandii po tym, jak wyczytaliśmy, że jest to najlepszy izotonik, a w niektórych afrykańskich krajach wody kokosowej używa się jako kroplówki; posmakowało, nic się nie działo, więc czasem weźmie od nas łyka lub dwa)

  1. Przekąski

  • gotowych chrupków jest do wyboru mnóstwo, wszystkie ryżowe, duża część z nich słodzona; Kuba je jedne z takich ryżowych, ale bez dodatku cukru; w porównaniu z Flipsami są bardzo drogie – za paczkę mniejszą od paczki naszych chrupek trzeba zapłacić kilkanaście złotych
  • dla dzieci jest bardzo duży wybór ciastek i ciasteczek, słodkich chrupeczków i innych słodkich w smaku i z wyglądu rzeczy; niczego nie próbowaliśmy, więc nie będę się na ich temat wypowiadać 🙂

  1. Gotowe słoiczki i tubki

  • u mnie w sklepie są dostępne bez problemu (Jaya Grocer), ale już np. w drugim markecie, do którego zdarza mi się zajrzeć (AEON) wybór jest bardzo niewielki; ceny są podobne do tych w Polsce, skład raczej też, może trochę częściej w składzie znajduje się mango, a rzadziej jabłko;

(Nie wiem, jak jest z dostępnością takich rzeczy w innych miejscach, ale mam podejrzenia, że może być różnie – podczas pobytu w George Town zwiedziliśmy całe duże, nowe centrum handlowe w poszukiwaniu marketu, a kiedy już dotarliśmy, okazało się, że z jedzenia dla dzieci mają tylko mleko w proszku i nie potrafili nam powiedzieć, czy w jakimkolwiek innym sklepie w okolicy moglibyśmy znaleźć coś innego, nie bardzo rozumieli też, o jakie jedzenie nam chodzi; dalej nie szukaliśmy, więc nie mówię, że w George Town nie ma słoiczków, ale na pewno nie w każdym miejscu dla nas oczywistym je znajdziemy).

Snapseed 11

Robię zakupy w miejscowym Jaya Grocer (duża sieć sklepów spożywczo-przemysłowych). Nie wiem, jak jest w innych sklepach, bo nie mam ich w zasięgu spaceru z Kubą. To, że czegoś nie ma u mnie, nie oznacza, że jest to nie do zdobycia w Malezji (aczkolwiek duża część asortymentu Jayi pokrywa się z tym, co znalazłam na malezyjskich odpowiednikach allegro). W razie pytań, piszcie, sprawdzę!

Przed nami do spróbowania:

  • jajka (wybór ogromny)
  • orzechy (w formie masła orzechowego)
  • ryby

Mniam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s