Karmienie piersią w miejscach publicznych

dnia

Jedną z moich obaw przed przyjazdem tutaj było, jak poradzę sobie z karmieniem Kuby poza domem, skoro karmienie piersią w miejscach publicznych jest surowo zabronione. Nie dziwił mnie taki zakaz w kraju, w którym większość kobiet nosi ubiór zakrywający prawie całe ciało, nie licząc twarzy, dłoni i stóp. Pomyślałam, że skoro mimo wszystko część z nich decyduje się na karmienie piersią, to da się to zrobić. Przeczytałam też, że w każdym większym mallu znajdę pokój dla matki z dzieckiem, a poza tym wszystkim przecież jak wyjeżdżałam z Polski, to w Warszawie były temperatury minusowe i również spacery z Kubą miałam tak obliczone, żeby na karmienie wrócić do domu lub dotrzeć do Promenady. Tyle, że…

Nie samymi centrami handlowymi człowiek żyje. Wcale nie pomyślałam, że będziemy spędzać całe dnie na zwiedzaniu, że w atrakcjach turystycznych nie znajdę pokoju do karmienia, że w miejscu, do którego chodzę po codzienne zakupy dwa takie pokoje będą zamknięte, a trzeci straszliwie brudny i bez miejsca do siedzenia. Że na głównej stacji kolejowej w KL będzie strzałka, gdzie taki pokój się znajduje, ale już samego pokoju nie będzie. Że Kuba będzie chciał częściej jeść, bo jest gorąco. Że będą mu szły zęby i nie będzie jadł regularnie. Że czasem chciałabym go jednak nakarmić po prostu na spacerze. A nawet, że będąc w ogromnym centrum handlowym, nie mam ochoty po raz któryś z kolei biegać po całym piętrze i szukać jedynego, chociaż trzeba przyznać, że super wyposażonego, pokoju do karmienia. Tak samo, że nie mam ochoty kolejny raz wychodzić z restauracji, bo Kuba stwierdził, że jednak chce jeszcze jeść, mimo że 10 minut wcześniej odpychał się od piersi i krzyczał, że wystarczy.

Na szczęście po jakimś czasie doczytałam na różnych forach, że jeśli dobrze się zakryję, to nikt nie zwróci mi uwagi, że karmię publicznie. Jaka ulga! To tak, jakby ktoś mnie wypuścił z klatki. Tyle, że…

Już nie chcę narzekać, ale Kuba nie lubi być pod chustą. Wyrywa się i odsłania siebie i moją pierś. W Polsce bym się zdenerwowała, ale przykryła znowu i karmiła dalej. Albo odkryła, odwróciła od ludzi i karmiła. Ale tutaj panicznie boję się, że ktoś zobaczy moją pierś. I co wtedy?

Karmiłam już w restauracjach, na ulicy i bazarze. Da się, ale to nie jest łatwe. Nie zazdroszczę tutejszym kobietom. Gdy w Tajlandii mogłam położyć się na plaży, zakryć pierś tylko pijącym Kubą i nie kontrolować cały czas, czy czegoś nie widać, gdy mały robi sobie przerwy od jedzenia, czułam się wspaniale.

Lubię karmić piersią, ale fajnie, gdyby ludzie wiedzieli, że to nie jest łatwe i mamom karmiącym zdecydowanie bardziej potrzebne są wspierające uśmiechy niż karcące spojrzenia. To taka informacja dla wszystkich, bo wiem, że w Polsce również można spotkać się z wymownym odwracaniem wzroku od kobiety karmiącej w miejscu publicznym. Uwierzcie, ona wcale nie chce się obnażać. Ona tylko chce zapewnić swojemu maleństwu to, co dla niego najlepsze. A karmienie piersią, to karmienie na żądanie, więc jeśli maluch chce tu i teraz, to niestety nie ma wyjścia, trzeba karmić:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s