Lecimy do Tajlandii?

dnia

Pierwsza wyprawa poza granice Malezji odbyła się trochę na wariata. Na dwa dni przed wyjazdem stwierdziliśmy, że lecimy, podjęliśmy decyzję gdzie i czym, dzień przed zarezerwowaliśmy zakwaterowanie. Czyli wszystko niby dopięte na ostatni guzik, lot mieliśmy mieć w sobotę o siódmej rano, w piątek miałam jeszcze kupić nam podręczne walizki, kosmetyki, które można wziąć na pokład i inne drobne rzeczy. Niestety w piątek po wstaniu z łóżka plecy odmówiły mi posłuszeństwa. Cały dzień spędziłam z małym na podłodze, na zmianę bawiąc się i śpiąc. Piotrek wrócił z pracy późnym wieczorem i zabrał się za kolejną pracę, tym razem zdalnie. Ja leżałam dalej i obydwoje zastanwialiśmy się, co z tym fantem (czyli mną) zrobić.

Obudziliśmy się o czwartej po, powiedzmy, dwóch-trzech godzinach snu. Ponieważ byłam w stanie pójść do łazienki samodzielnie, zdecydowaliśmy, że lecimy. Spakowaliśmy się w plecak na laptopa i torbę od wózka, wzięliśmy tylko pastę do zębów i stwierdziliśmy, że jakoś to będzie.

Lotnisko obsługujące tanie linie w Kuala Lumpur jest ogromne. Żeby dojść w odpowiednie miejsce, trzeba iść i iść… co dla osoby, która nie jest w stanie przemieszczać się samodzielnie może być dużym problemem. Najpierw wspomagałam się wózkiem do przewożenia bagaży – wisząc na nim byłam w stanie utrzymać tempo chłopaków. Później poinformowali nas, że dalej znajdują się wózki inwalidzkie, więc moje plecy przestały być dla nas obciążeniem.

Czy jestem zadowolona, że podjęliśmy decyzję, by lecieć? Tak, dużo leżałam, trochę pływałam, nie brałam malucha na ręce, poszłam nawet na tajski masaż z prośbą o skupienie się na masowaniu rąk, nóg i twarzy, bardzo odpoczęłam. Wróciłam w zupełnie innym stanie niż wyjeżdżałam. Taka prawie naprawiona.

A jak było na tych krótkich wakacjach? Opisałam to tutaj.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s